Raptem cztery dni i tyle różnych warunków pogodowych się trafiło po obu stronach Øresund. Tylko woda niezmiennie 13-14 stopni.
poniedziałek, 23 września 2019
poniedziałek, 16 września 2019
Konijntje op z’n vlaams
To już koniec ze sportem. Tymczasem nastąpiły nowe okoliczności przyrody. I Królik musi trochę coś popróbować.
Z basenami bieda, większość jeszcze pozamykana. Rower najtańszy i rozpadający się, ale infrastruktura rowerowa, choć nie dorasta do pięt tej holenderskiej, pozwala wałęsać się po okolicznych pagórkach, polach i pseudolasach. Jest i najbrzydsze wybrzeże w Europie, woda jak zwykle brudna, ale jeszcze ciepła; a wiatr jeszcze głowy nie urywa. Biegowo wiadomo: małe miasta są całkiem sprzyjające.
Więc jeszcze Królik coś niby zwiedza, zanim na dobre odpuści sobie to wszystko.
DNF
DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF
DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF
DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF
DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF
DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF DNF
sobota, 24 sierpnia 2019
Tydzień
Tydzień do startu w najważniejszych zawodach w życiu. Tymczasem w życiu tyle się dzieje, że Królik nie ogarnia ciała, pracy, domu, tego życia w ogóle.
![]() |
| Biedne Jeziorko Czerniakowskie przed pływobiegowym treningiem w scenerii jak z katastrofy kosmicznej lub nuklearnej, jak kto woli |
Po zawodach na Isles of Scilly i tej nieszczęsnej kwalifikacji, po chwili odpoczynku, zrobił Królik solidne osiem tygodni trenowania po 14 godzin tygodniowo. Wyszło więc ponad 155km pływania, 364km biegu, ponad 1000km roweru i jeszcze jakieś tam inne bajery. Dużo, ale jakościowo marnie jak zwykle. Raptem dwa swimrunowe treningi nastawione na zmiany, choć nie zmiany będą kluczowe na mistrzostwach.
![]() |
| Mazowieckie pole przed pływobiegowym treningiem |
I teraz trzytygodniowe spowolnienie, żeby sobie krzywdy (większej niż już jest) przed zawodami nie zrobić. Nagle tak trudno zebrać się do choćby półgodzinnego truchtu. Wszystko się tak rozmemłuje. A głowa pracuje i przerabia najgorsze scenariusze. I już wydaje się, że nic innego nie jest możliwe. Nie da rady kolano, albo achillesy, albo bark, albo kręgosłup, a może krew, raczej jelito, nerki lub wątroba; coś na pewno trzaśnie, może wszystko naraz.
Tydzień jeszcze w podróży. W pracy. W upale. W oczekiwaniu.
![]() |
| Warszawska sceneria Króliczego załatwiania tysiąca spraw przed wyjazdem |
niedziela, 11 sierpnia 2019
Ostatnie cztery miesiące
Z powrotem kontuzja. Położone zawody w Hvarze.
Rozpacz.
Wyjazd na narty do Norwegii.
W pracy źle. W domu gorzej.
Wyjazd do West Cork nie pomógł.
Wyspy Scilly przemierzone piechotą. Jest problem: kwalifikacje do Mistrzostw Świata.
Ciało wstrętne. Głowa siada. Cel treningu: niemyślenie i nieczucie.
Upały.
Jedne zawody OW na Mazurach.
Krótki obóz treningowy w górach.
Ciało. Rozpad. Likwidacja domu. Wyjazd. Zmiana pracy.
Za dużo tego wszystkiego.
![]() |
| Hvar w przeddzień zawodów |
![]() |
| Hvar w dzień zawodów |
![]() |
| Hardangervidda |
![]() |
| Hardangervidda |
![]() |
| Hardangervidda |
![]() |
| Nieudana wyprawa do Mizen Head |
![]() |
| Ballycotton |
![]() |
| Ballycotton |
![]() |
| Barleycove beach |
![]() |
| Barleycove beach |
![]() |
| Mizen Head |
![]() |
| Isles of Scilly |
![]() |
| Isles of Scilly |
![]() |
| Warszawa. Upały i noga |
![]() |
| Wejsuny 3km OW |
![]() |
| Beskid Sądecki |
![]() |
| Przed porannym treningiem |
czwartek, 4 kwietnia 2019
Pływanie jest nudne
Dramat nożny trwa. Raz jedna, raz druga. Raz z boku, raz pośrodku. Raz u dołu, raz na górze. Czasem przy naciskaniu, czasem tak sobie bez powodu. Raz jakby w środku, raz całkiem na powierzchni. Czasem jakby miało rozerwać kość, czasem tylko jakby przesuwał się mięsień. Czasem kopie prądem, innym razem wali tępym narzędziem. Chodzą te bóle po Króliczych nogach i jest dziwnie. Bo jest dużo energii, a bardzo mało pewności. W dodatku lepiej już jakby było. Już przestało boleć, już Królik w obłędnym tempie po 15km biegał. A tu znowu łupie, ciągnie, puchnie, rozrywa. Fachowcy twierdzą, że tak ma być, bo się wszystko przebudowuje, naprawia. No więc z bieganiem bieda.
![]() |
| Czterysetki (w łapach i bez) plus serie 4x100m zmiennym |
![]() |
| 800m (1+1) + 400m (1+2) + 200m (1+3) + 100m (1+4) z progresją |
![]() |
| 2x400m + 4x200m + 8x100m i z powrotem (wolno, szybko) |
Więc Królik pływa. Pływa po dwadzieścia kilometrów tygodniowo. Dużo, bardzo dużo w łapach. To jest dopiero nuda. Tempa w łapach są nieporównywalne z niczym innym. Bo Królik jakby leciał na wielkich i lekkich skrzydłach; jakby miał w dłoniach ogromne wiosła zrośnięte z przedramionami, ciągnięcie których prawie nie wymaga wysiłku. Wymyśla Królik proste zadania na półtorej godziny; kombinacje osiemsetek, czterysetek, dwusetek; progresje i zagęszczanie odcinków, czasem przeplatane zmiennym. Pozwala to skupić głowę na liczeniu. I niemyśleniu o nodze. Niemyśleniu, że już za dwa dni trzeba będzie obydwie nogi i obydwie łapy (i jeszcze Króliczą głowę) ustawić na linii startu i pływodobiec do mety.
![]() |
| 3x (4x200m z progresją + 200m zmiennym) |
![]() |
| 2x (400m+800m) + 2x (200m+400m) + 2x (100m+200m) + 2x (50m+100m) |
![]() |
| 800m + 700m + 600m + 500m + 400m + 300m + 200m + 100m z progresją |
niedziela, 24 lutego 2019
Rozpacz i nadzieja
Było za dobrze. Nie mogło tak dalej być. Przecież nigdy nie jest dobrze. A Królik uwierzył, że może tak być, a że i jeszcze lepiej może być. I może sobie znów uciec na weekend i biegać. I znów będzie super, zaskakująco dobrze, w ogóle medale, radość i te inne bzdety. Na basenie były zaskakująco dobre czasy (im dłuższy dystans, tym szybsze tempo), superwynik w Krościenku. Trzeba było odpuścić i się tym cieszyć. Ale Królik ucieka wciąż przed swoją głową, więc kolejny weekend chciał się Królik w tej dobrości pławić. I wszystko się zwaliło. Głupota wygrała. Noga przegrała. Królik ledwo doczołgał się do końca trasy.
![]() |
| Na basenie zero progresu, najnowsze wyniki z treningu 5x200m takie, jak półtora roku temu |
![]() |
| W samotności Królik zadaje sobie takie nudne do wyrzygu treningi |
![]() |
| Albo takie, jeszcze nudniejsze |
I zjazd totalny. Załamka psychiczna i fizyczna. Rozpacz. Królik bardzo przeszarżował i nie może nadziwić się swojej głupocie. Cztery tygodnie mijają od tej szarży. W tym czasie głównie się Królik obżerał i rozpaczał. Przepłynął 100km, nadwerężył sobie plecy i ramię od pływania w łapach, próbował tysiąca sposobów na nogę: zimno, ciepło, skurcze, rozkurcze, rozciąganie, wałkowanie, prądy, igły, gwoździe, bańki, miód, masowanie, rozluźnianie, prądowanie, ściskanie, oblepianie, obkłuwanie, kompresowanie. Biegania było kilometrowo mniej niż pływania. Pojawiają się promyczki nadziei szybko gaszone jakimiś bólem, skurczem, napuchnięciem. Ciało się poddaje i wtedy głowa leci za nim.
![]() |
| Na granicy wiosny. Czyli jak się Królik wybierze zanurzyć w jeziorze, to akurat chwycił mróz |
![]() |
| I jeszcze śniegiem posypał |
![]() |
| A jak przygrzewa, to Królik akurat na wybieganiu, a noga odmawia posłuszeństwa |
![]() |
| Piękne te nasze nadwiślańskie krajobrazy |
![]() |
| Rozwalająca się jednostka pływająca na pierwszym planie przydaje rodzimemu krajobrazowi nutkę nostalgii |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































