Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techno. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lipca 2018

Nowe buty do biegania

Praca i treningi. W masakrycznie ohydnej, gorącej, wilgotnej Warszawie. Królik jakoś nie może wejść w rytm ani pracy, ani treningów. Trochę męczy się z jednym i drugim. Dokonał za to ogarnięcia biegowej stajenki, bo już kolejne buty przestawały dawać radę. Dobrych nowych butów nie próbował już Królik ładnych kilka lat i był pod urokiem tego, jak sprężysta może być amortyzacja, jak bezpieczna podeszwa, jak czysty i kompletny może być wierzch buta. 

Nowe Królicze butki takie piękne w szczególności w porównaniu z tymi, które już 4000km mają na liczniku

No to zakupił od razu dwie pary, poprzesuwał w szafce kolejkę butów do kasacji. Okazuje się, że średnio buty biegowe przebiegają z Królikiem około 2000km. Te najfajniejsze 4000-5000km, te nieudane – niecałe 1000km. Nowe buty są takie ładne i czyste, a Królik zamierza je właśnie zaraz na najgorsze błota, kamienie i wody zabrać. 

niedziela, 26 marca 2017

12 Półmaraton Warszawski - padaka


To był bardzo odpoczynkowy tydzień. Chyba się trochę Królikowi należał. W poniedziałek i czwartek ledwo treningi klubowe z nowym (acz nieoficjalnym) rekordem na 400m kraulem. We wtorek i środę ledwo lekki truchcik i rozkręcenie nogi. W piątek tylko kręcenie się po mieście, a w sobotę lekkie, techniczne pływanie. Choć było to aż dziwne. Wraca Królik po porannym treningu i robocie do domu wieczorem, a tu już nie trzeba nic biegać, nic kręcić. Tylko walić się do łóżka można, w dodatku wcale niełatwo zasnąć tak bez zmęczenia. A to wszystko to w oczekiwaniu na półmaraton.

I może dlatego wszystko poszło nie tak. Był to chyba najkoszmarniejszy bieg, jaki Królik pamięta. Męczarnia praktycznie od pierwszych kilometrów. I to nadaremno, bez satysfakcjonującego wyniku. Może hopes were too high? Leciał Królik od początku mocno i chyba po 2km już wiedział, że jest źle. A potem było już tylko gorzej.

Tempo w min/km z trzech półmaratonów i ostatniego Biegu Chomiczówki plus tempo skumulowane (linia przerywana). Padaka tegoroczna na zielono.
Do tego wykropkowane tempo życiówki (brak dokładniejszych danych)

Ostatnie biegi – półmaraton w Gdańsku i 15-kilometrowy Bieg Chomiczówki – dały Królikowi (nieuzasadniony, jak się okazało) powód do optymizmu. Tam startował Królik w ciemno. Zaczynał bardzo ostrożnie, a potem finiszował. Podobnie było na półmaratonie w Warszawie w 2014 roku. Jak widać na wykresie tempa skumulowane cały czas malały (czyli były coraz szybsze) na tych trzech biegach. A tym razem – padaka. Już po pięciu kilometrach i zbiegu Belwederską do Łazienek, tempo zaczęło rosnąć, by zamienić się w totalny dramat na Pradze i kulminację umierania na podbiegu na Most Gdański. Królik czuł się odcięty od wszelkich zasobów energetycznych, jakby co najmniej miał już w nogach z 50km, a nie leżał do góry brzuchem przez poprzednie dwa dni.


No wstyd i padaka po prostu. Do tego to wszystko jest tak odległe od życiowego półmaratońskiego rekordu, że gdyby nie pływanie, toby się Królik już dawno pochlastał.

sobota, 11 marca 2017

W oczekiwaniu

W oczekiwaniu na leczenie. Na nowe leki, które mogą wszystko zniweczyć, a niewiele zaleczyć. W oczekiwaniu na półmaraton. Na bieg, który może pójść dobrze, albo okazać się katastrofą.

Transfer do zmiennego i dużo kraula

Setki i dwusetki zmiennym i dużo kraula
W oczekiwaniu Królik stara się trenować. Nie żeby tylko tak pływać od ściany do ściany; nie żeby biec przed siebie i potem wracać; nie żeby wyłącznie kręcić i patrzeć, jak krople potu spadają z czoła. Tylko tak żeby jakiś sens minimalny w tym wszystkim znaleźć.

Kilometrówki w tempie progowym

W pływaniu to Królik na trenerze polega. Ale sam też stara się pływać szybciej. I dużo zmiennego. Jakieś progowe tempa, interwały i rytmy w bieganiu; jakieś przyspieszki na rowerze robić się stara. Wszystko takie mało konkretne, mało przekonujące, mało zachęcające. Bo w oczekiwaniu.

Zabijanie nudy na trenażerze

czwartek, 10 marca 2016

Królik goni rekord świata na 400m


Królik już dawno wyzbył się wszelkich złudzeń, że jego trenowanie cokolwiek zmieni, że wyniki będą się poprawiać, że będzie mógł coraz dłużej, czy coraz szybciej. Pojawiła się jednak jakaś tam oznaka, że być może w kwestii pływania, wreszcie te ponad czterysta kilometrów rocznie i treningi, po których Królik wychodzi z basenu z drżeniem ramion i kończyn dolnych, coś jednak dają. Jeżeli w ogóle jakaś zmiana na lepsze ma miejsce, to jest minimalna. Jednak skrupulatne zapisywanie i analiza wyników z treningowych ćwiczeń (dzięki trenerowi, oczywiście, który organizuje co chwila jakieś średniodystansowe testy) dają asumpt do bardzo umiarkowanego optymizmu.

800m przyspieszenie i stosunkowo najlepszy wynik na tle grupy

Drabinka 100m, 200m, 300m, 400m. Królik zwolnił stosunkowo mało w porównaniu z kolegami

Z czterech analizowanych tu testów najgorzej wyszedł ten 5x200m. Tempo utrzymał Królik równe, ale wolne. Może akurat się jakoś nie czuł najlepiej tego dnia, ale chyba też takie przyspieszenia sprawiają Królikowi trudność. Był to też najgorszy z króliczych wyników na tle kolegów z grupy. Równie słabo poszedł sprawdzian (200m+100m)x5. Co ciekawe, wykres temp jest u Królika najbardziej płaski. To niestety charakterystyczna królicza niemożność przyspieszenia. Test na 800m udało się popłynąć zgodnie z zaleceniami z drugą połową szybszą niż pierwsza. Był Królik wielce zaskoczony, że faktycznie popłynął to drugie czterysta metrów o całe 10s szybciej niż pierwsze, ale płynęło mu się jakoś miło i z poczuciem siły w ramionach. No i ostatni test: drabinka 100m, 200m, 300m, 400m. Nie całkiem udało się Królikowi utrzymać równe tempo, ale popłynął naprawdę szybko i w miarę równo, w szczególności w porównaniu ze współpływakami. Ale najciekawsze są wyniki tych testów na tle wyniku z grudniowych zawodów (basen ten sam). Przy tych 400m na zawodach się Królik czuł, jakby miał zaraz zejść i utopić się, a z wyniku był bardzo niezadowolony. Ale te ostatnie testy pokazują, że Królik potrafi (choć może w grudniu jeszcze nie potrafił) płynąć nieco szybciej. Zarówno test na 800m, jak i drabinkę, z wyjątkiem uprzywilejowanej pierwszej setki na zawodach z racji skoku, popłynął Królik szybciej niż na zawodach. Szybciej, mimo że bez skoku; szybciej mimo że nie na zawodach; szybciej, mimo mocnego treningu poprzedzającego test. Ostatnie 400m w drabince popłynął Królik równie szybko (a raczej równie wolno), co na zawodach.
 
(200m+100m)x5 Królik zupełnie nie umie przyspieszyć na setkach

Porównanie temp z 4 testów z tempem w zawodach na 400m

Przyspieszenie jest minimalne. Chodzi o sekundę, dwie na stu metrach. Ale coś jakby się ruszyło, a cieszy tym bardziej, że jakoś tam współgra z dość bezpodstawnym w sumie króliczym przekonaniem, że lepiej sobie radzi na długich dystansach. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Jak tak dalej pójdzie, jeżeli postęp będzie Królik robić w równie oszałamiającym tempie (i liniowo), co do tej pory, to już za jakieś 5-10 lat złamie Królik 6 minut na 400m na dużym basenie, a już za jakieś kolejne ćwierćwiecze dogoni obecny rekord świata.

niedziela, 27 grudnia 2015

Pogoń za czasem. Dwa tysiące piętnasty


Podsumowanie roku*
Był to drugi z rzędu rok strasznie marnego biegania i kolejny rok dużej objętości pływowej. A w ogóle czas przede wszystkim pogoni za ilościowym gromadzeniem minut i godzin treningowych. Był to bowiem pierwszy rok, w którym Królik starał się zrównoważyć czas poświęcany na trzy dyscypliny. Dwie trzecie dwa tysiące piętnastego roku spędził Królik w Szwecji, mając idealne warunki treningowe, a także niewiele pracy. Resztę roku – mając niestety nadmiar pracy – starał się Królik utrzymać treningową rutynę.

*Sprawozdawczość prowadzona była w systemie tygodniowym, rozpoczęła się w poniedziałek 29 grudnia 2014 roku, zakończyła w niedzielę 27 grudnia 2015 roku i trwała 52 tygodni, czyli 364 dni.


Cały rok na jednym wykresie
Bieganie
Szkoda pisać. W dwa tysiące piętnastym co się Królik jakoś bardziej rozbiegał, to zaczynało go coś boleć w nodze i znów musiał zmniejszyć objętość. Sumaryczny przebieg roczny rzędu 1150km to naprawdę haniebny wynik.


Roczne przebiegi
Pływanie
W dwa tysiące piętnastym Królik dość solidnie popływał. Najpierw głównie tłukł kilometry na basenie. Lato długo nie nadchodziło i woda w jeziorach i w morzu dopiero w lipcu nadawała się do dłuższego pływania, ale udało się ponad 80km wypływać w otwartej wodzie. A od października nastąpiła ofensywa pływowa, treningi w grupie i praca nad wszystkimi stylami. Królik zadowolony z prawie 460km przepłyniętych w tym roku.
        

Roczne przepływy
Rower
W zimie po raz pierwszy regularnie chodził Królik na zajęcia spinnowe. Bardzo to było dziwaczne doświadczenie. Od października może Królik kręcić w domu i to bardzo ułatwia nabijanie godzin treningowych. Psychicznie jednak wytrzymanie dłużej niż godziny w takim kieracie z potem lejącym się strumieniem z każdej części ciała stanowi dla Królika nie lada wyzwanie. Szkot jeździł w tym roku w lecie głównie w okolicach Sztokholmu, na ogół na trasach około 50km, wycieczek powyżej 100km udało się zrobić raptem cztery, a wszystko z dość marną prędkością. Może wreszcie dzięki nowym pedałom i licznikowi kadencji uda się w przyszłym roku Królikowi trochę przyspieszyć.

Rowerem Królik przemieszcza się też utylitarnie i tego wyszło ponad 7 tysięcy kilometrów. Miło, że udało się pojeździć na rowerze też w nietypowych miejscach, Pernilla popłynęła promem z Królikiem i jeździła po Tallinnie i Helsinkach, a także objechała wkoło Gotlandię.
 
Roczne przekręcenia
Zawody
W dwa tysiące piętnastym nie było wiele startów, ale Królik nie czuje wielkiego niedosytu, bo zbyt często nie lubi startować. Przede wszystkim nie lubi, gdy czuje się do zawodów nieprzygotowany, a tak jest na ogół. Brał udział Królik w dwóch zawodach pływowych (jednych basenowych i jednych w jeziorze na 2.5km) – i tu czuje największy niedosyt, który chętnie by zaspokoił w przyszłym roku jakimś dłuższym dystansem na niespokojnych wodach. Poza tym był jeden aquathlon 2-7km oraz dwa triathlony na dystansie olimpijskim – wszystko to z bardzo marnymi wynikami. Głód rywalizacji w lecie zaspokoiły Królikowi wieczorki treningowe przygotowujące do triathlonu sztokholmskiego. Tamże na dystansie około supersprinterskim rywalizował Królik aż dziewięć razy.


Średni czas w minutach na dzień poświęcony na poszczególne dyscypliny. W 2014 roku czas przeznaczony na jazdę na Szkocie rozłożony został na cały rok, gdyby jednak rozłożyć go na cztery miesiące, bo Szkot faktycznie jeździł dopiero od września, wynik byłby zbliżony do sumarycznego czasu jeżdżenia i spinnowania w 2015.

Porównanie z poprzednimi latami
Ilościowo rzeczywiście dwa tysiące piętnasty jakoś tam Królika wygórowane oczekiwania w stosunku do siebie zaspokaja. W porównaniu z poprzednim rokiem było tylko trochę mniej kilometrów rowerowo-transportowych, nieznacznie więcej kilometrów biegowych, no i więcej pływania. Kilometry szosowe trudniej porównać, bo Szkot jeździ dopiero od września 2014 roku. Ponieważ jednak nie było możliwości kręcenia w domu, w poprzedni listopad i grudzień Królik twardo jeździł na zewnątrz.

Na dwa tysiące szesnasty Królik ma jak zwykle wielkie oczekiwania i ambicje, choć już wie, że niektóre plany, które wykluwały się po sezonie startowym w lecie, już raczej nie będą możliwe do zrealizowania. Ale – jak zastrzega tryskający optymizmem Królik – dobrze by było choć ułamek tych oczekiwań spełnić i choć trochę tegoroczne wyniki poprawić.