Nie ma czasu Królik pisać. Ani w ogóle na nic nie ma czasu. Życie jakoś trzeba
żyć.
 |
| Cetniewo |
W międzyczasie był majówkowy obóz w Cetniewie i takie dziwne treningi, do
których Królik nie jest przyzwyczajony – same zmienne i zmienne i Królik, który
jeszcze kraulem to jakoś potrafi nadgonić, to innymi stylami już odpada totalnie,
w sumie 31.4km w ciągu 10 treningów. Było dużo łażenia po plaży i wystawiania
klaty na słońce i wiatr (woda jakaś zimna).
 |
Na Wiśle
|
 |
Na Podlasiu
|
Z powrotem w domu codzienne treningi (achillesy wciąż zepsute, więc tylko
pływanie i siłownia) i wypady z pieskiem. Złażenie Sadyby, Wilanowa, Ursynowa; lasów
i łąk wszelakich wokół, brzegów Wisły, Świdra, Czarnej, Bugu, Liwca; oglądanie grzybów,
kwiatków, insektów (tych coraz więcej), ptaszków i innej zwierzyny. Jeszcze roboty
ziemno-nasadzeniowe w ogródku. Aż się upały zrobiły i Królik zdycha. Od tego
wszystkiego jeszcze dramatyczne alergie skórne, nosowe i oddechowe.
Ze sportowych przedsięwzięć tylko 3km OW w Garwolinie. Upał był porażający,
choć woda dobra. Okularki zaparowały, ale nie przeciekały. Żadnych fakapów nie
było. Do pierwszej bojki parę osób się po Króliku przepłynęło, potem już sobie
Królik sam płynął i tak mniej więcej w treningowej kolejności dopłynął za
koleżankami.
 |
Garwolin start
|
 |
Garwolin meta
|
I tak mija wiosna-lato.