środa, 3 sierpnia 2022

Jeziorak

 

Dziewięć dni nad Jeziorakiem. Umęczył się Królik tymi rodzinnymi wakacjami. Sporo pływania wyszło, 18 kilometrów w jeziorach różnych (lepsza woda w leśnych jeziorkach, a nie w tym największym). Trochę kajaka. Sporo zwiedzania (Prusy Wschodnie, więc jakieś zamki, dwory, a w konsekwencji pordzewiałe pegieery), włóczenia się po lasach i łąkach. Pogoda łaskawa (nie było upałów). Głowa i oczy odpoczęły jak dawno. Skóra znów zmaltretowana, ale do tego Królik się przyzwyczaja…

 

Pod wodą

 
W wodzie

W wodzie

Znad wody

niedziela, 10 lipca 2022

Wiosna lato

 

Nie ma czasu Królik pisać. Ani w ogóle na nic nie ma czasu. Życie jakoś trzeba żyć.

 

Cetniewo

W międzyczasie był majówkowy obóz w Cetniewie i takie dziwne treningi, do których Królik nie jest przyzwyczajony – same zmienne i zmienne i Królik, który jeszcze kraulem to jakoś potrafi nadgonić, to innymi stylami już odpada totalnie, w sumie 31.4km w ciągu 10 treningów. Było dużo łażenia po plaży i wystawiania klaty na słońce i wiatr (woda jakaś zimna).

 

Na Wiśle
 

Na Podlasiu

Z powrotem w domu codzienne treningi (achillesy wciąż zepsute, więc tylko pływanie i siłownia) i wypady z pieskiem. Złażenie Sadyby, Wilanowa, Ursynowa; lasów i łąk wszelakich wokół, brzegów Wisły, Świdra, Czarnej, Bugu, Liwca; oglądanie grzybów, kwiatków, insektów (tych coraz więcej), ptaszków i innej zwierzyny. Jeszcze roboty ziemno-nasadzeniowe w ogródku. Aż się upały zrobiły i Królik zdycha. Od tego wszystkiego jeszcze dramatyczne alergie skórne, nosowe i oddechowe.

 

Ze sportowych przedsięwzięć tylko 3km OW w Garwolinie. Upał był porażający, choć woda dobra. Okularki zaparowały, ale nie przeciekały. Żadnych fakapów nie było. Do pierwszej bojki parę osób się po Króliku przepłynęło, potem już sobie Królik sam płynął i tak mniej więcej w treningowej kolejności dopłynął za koleżankami.

 

Garwolin start

 

Garwolin meta

I tak mija wiosna-lato.

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Najsłabsza część cielesnej machiny

Wojna...

 

I przez ten czas było ciepło. Już Królik ganiał z gołą klatą. Był śnieg w kwietniu. Było wiele drobnych wyjazdów: słońce, wiatr, rzeki, stawy, ptaki, płazy, gryzonie i większe ssaki. Królik zaangażowany w sztuki plastyczne (malarstwo i film). Tysiąc rzeczy domowo-rodzinnych. Praca.

 



No i nawet choroba była. Zaczęła się od spuchnięcia na ulubionym Króliczym zadaniu 3x400m z progresją. Po prostu ostatniej czterysetki już nie dał rady Królik popłynąć szybciej, czas jakiś żenujący. I potem stracił głos i mówił tylko szeptem przez cztery dni. I siedem dni nie pływał. Prawie się nie ruszał. Dramat. Że wystarczy tydzień żeby, stracić rok pracy nad urwaniem 3 sekund z czasu na 400m kraulem. Tydzień, żeby plecy przestały się zginać. Tydzień, żeby nabrać totalnego uczucia wyrzygu do siebie.

 

No, ale wraca Królik też do prób biegania. Na razie po minutkach na bieżni lub wokół osiedla. Achillesy wciąż się buntują. Faktycznie najsłabsza część cielesnej machiny biegowej…

 



 

wtorek, 15 lutego 2022

400m dalej i trzy lata później


Znów 6:03. Wstydu nie ma, ale Królik niezadowolony. Bo sześć minut na koronnym dystansie wciąż niepokonane. To, że na zawodach Królik pływa najwolniej, to taka dość oczywista oczywistość. Okoliczności na ostatnich grudniowych mistrzostwach świata (pardon, Warszawy) nie były sprzyjające i jakiś żenujący wynik 6:11. Sprawdzian na porannym treningu ze startem z wody, po dobrej rozgrzewce. Tak Królik lubi i tak jest przyzwyczajony pływać. I szybsza koleżanka na torze obok. Wszystko szło dobrze. Tylko że taki wynik był już, a do sześciu minut wciąż jeszcze lata świetlne. 

 



 

poniedziałek, 7 lutego 2022

4 x 21km

Takie tam Królik sobie zadaje durne zadania: codziennie w wodzie i tak cztery tygodnie po co najmniej 21km.

 

 

I potem jeszcze tylko siiił siiił na zjeżdżalni...
 


sobota, 1 stycznia 2022

2021

Dużo się działo w 2021.

 

 


Nogi poza naprawą, więc Królik nie biegał. Pływał. Niestety jakieś trzy miesiące wypadły z powodu basenowych ograniczeń (najpierw w Belgii, potem w Stanach). W sumie więc 759km tylko. Były zawody OW w USA i w Austrii. Te austriackie ważne (wygrane i to na 10K). I jedne na basenie. Ważne z powodu DSQ. A raczej z powodu całego wsparcia, jakie Królik otrzymał. Był letni obóz pływacki. I weekendowy trening water polo.

 



No i rower. Na głowę ważny. W Belgii podczas zakażenia. W Philadelphii podczas zamknięcia basenów. Te 400km tygodniowo na miejskich rowerach stało się miarą potrzeby oczyszczania głowy. W 2021 wyszło 9574 rowerowych kilometrów. Z powrotem w kraju narodził się Lancelot, wyjeździł z tego na razie raptem 2600km. Życiowe zmiany trochę może Króliczą głowę ostudziły. Spacery i taka codzienna normalność.

 



I jeszcze foty ze świątecznego wyjazdu w góry. Koniec 2021.

 


 

środa, 8 grudnia 2021

Najważniejsze zawody

Tyle pomocy; tyle gestów wsparcia i serdeczności; tyle słów otuchy i zachęty. Od wszystkich.

 

Dla Królika najważniejsze zawody ever.