poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Najsłabsza część cielesnej machiny

Wojna...

 

I przez ten czas było ciepło. Już Królik ganiał z gołą klatą. Był śnieg w kwietniu. Było wiele drobnych wyjazdów: słońce, wiatr, rzeki, stawy, ptaki, płazy, gryzonie i większe ssaki. Królik zaangażowany w sztuki plastyczne (malarstwo i film). Tysiąc rzeczy domowo-rodzinnych. Praca.

 



No i nawet choroba była. Zaczęła się od spuchnięcia na ulubionym Króliczym zadaniu 3x400m z progresją. Po prostu ostatniej czterysetki już nie dał rady Królik popłynąć szybciej, czas jakiś żenujący. I potem stracił głos i mówił tylko szeptem przez cztery dni. I siedem dni nie pływał. Prawie się nie ruszał. Dramat. Że wystarczy tydzień żeby, stracić rok pracy nad urwaniem 3 sekund z czasu na 400m kraulem. Tydzień, żeby plecy przestały się zginać. Tydzień, żeby nabrać totalnego uczucia wyrzygu do siebie.

 

No, ale wraca Królik też do prób biegania. Na razie po minutkach na bieżni lub wokół osiedla. Achillesy wciąż się buntują. Faktycznie najsłabsza część cielesnej machiny biegowej…

 



 

wtorek, 15 lutego 2022

400m dalej i trzy lata później


Znów 6:03. Wstydu nie ma, ale Królik niezadowolony. Bo sześć minut na koronnym dystansie wciąż niepokonane. To, że na zawodach Królik pływa najwolniej, to taka dość oczywista oczywistość. Okoliczności na ostatnich grudniowych mistrzostwach świata (pardon, Warszawy) nie były sprzyjające i jakiś żenujący wynik 6:11. Sprawdzian na porannym treningu ze startem z wody, po dobrej rozgrzewce. Tak Królik lubi i tak jest przyzwyczajony pływać. I szybsza koleżanka na torze obok. Wszystko szło dobrze. Tylko że taki wynik był już, a do sześciu minut wciąż jeszcze lata świetlne. 

 



 

poniedziałek, 7 lutego 2022

4 x 21km

Takie tam Królik sobie zadaje durne zadania: codziennie w wodzie i tak cztery tygodnie po co najmniej 21km.

 

 

I potem jeszcze tylko siiił siiił na zjeżdżalni...
 


sobota, 1 stycznia 2022

2021

Dużo się działo w 2021.

 

 


Nogi poza naprawą, więc Królik nie biegał. Pływał. Niestety jakieś trzy miesiące wypadły z powodu basenowych ograniczeń (najpierw w Belgii, potem w Stanach). W sumie więc 759km tylko. Były zawody OW w USA i w Austrii. Te austriackie ważne (wygrane i to na 10K). I jedne na basenie. Ważne z powodu DSQ. A raczej z powodu całego wsparcia, jakie Królik otrzymał. Był letni obóz pływacki. I weekendowy trening water polo.

 



No i rower. Na głowę ważny. W Belgii podczas zakażenia. W Philadelphii podczas zamknięcia basenów. Te 400km tygodniowo na miejskich rowerach stało się miarą potrzeby oczyszczania głowy. W 2021 wyszło 9574 rowerowych kilometrów. Z powrotem w kraju narodził się Lancelot, wyjeździł z tego na razie raptem 2600km. Życiowe zmiany trochę może Króliczą głowę ostudziły. Spacery i taka codzienna normalność.

 



I jeszcze foty ze świątecznego wyjazdu w góry. Koniec 2021.

 


 

środa, 8 grudnia 2021

Najważniejsze zawody

Tyle pomocy; tyle gestów wsparcia i serdeczności; tyle słów otuchy i zachęty. Od wszystkich.

 

Dla Królika najważniejsze zawody ever.

 



 

 

 

 


piątek, 26 listopada 2021

Värmland

 

Dużo czasu w podróży.

 

 

Jeziora. Lasy. Małe miasteczka, których czasy świetności dawno minęły. Uniwersytet, który czasy świetności ma jeszcze przed sobą.

 


 

Mało światła dziennego. Pogoda na pograniczu szarugi i przedzimia.

Poranna orka na przypadkowych basenach. Skandynawskie zwyczaje w szatni i dzielenie toru wzdłuż… 

 



Pożyczony rower. Prawie doskonała infrastruktura rowerowa.

 



Chwile pięknych widoków. Szybkie zanurzenie w otwartej wodzie. 

 



Ulubione fröknäcke z wegańskim serkiem oatly.

Dużo czasu w podróży.

wtorek, 9 listopada 2021

Nurzanie

 

Dużo się dzieje. I treningi mocne do tego. Basenowy początek sezonu, też w przygotowaniu do zimowych zawodów, to sprinty wszystkimi stylami. Królik ani nie umie skakać, ani sprintować, ani pływać trzema z czterech stylów. Rozkład czasów mówi sam za siebie. Relatywnie najgorzej pływa Królik grzbietem. Nie pomaga totalnie beznadziejny start, gdzie Królik najpierw tyłkiem wyhamowuje jakąkolwiek energię z odbicia od ściany, a potem zupełnie nie umie płynąć pod wodą. Czas na 50m żabą i delfinem (klasycznym i motylkowym) jest prawie jednakowy, co tylko dowodzi beznadziei Króliczego koniopsa.

 


 


 

Pewne pocieszenie przynosi perspektywa treningowych sprawdzianów na 200m zmiennym i 400m dowolnym i takież dystanse na zawodach. No i pływanie w zimnej wodzie. Coraz zimniejszej: nurzanie się w Bałtyku (14 stopni), w Wiśle (12 stopni) i w Jeziorku Czerniakowskim (9 stopni). A na początku nowego roku czekają zawody już w całkowitej lodowni. Yupi!